W Krakowie leje, w Małopolsce stan powodziowy, kot siedzi pod umywalką bo się boi wichury, a my planujemy wakacje.
piątek, 16 maja 2014
wtorek, 13 maja 2014
"K" jak...
Jak przetrwać w Krakowie i nie zwariować w hałasie, powietrzu i wszechobecnym betonie (a teraz jeszcze na jednym, wielkim placu budowy, który mamy koło siebie)?
Oto jest pytanie. Zmagam się z nim głównie ja, bo Wojtek, wiadomo: krakus. (albo może lepiej napiszę Krakus).
Na szczęście jest kilka sposobów na to, jak sobie tu życie osłodzić. W zeszłym roku odkryliśmy kajaki na Wiśle. Można po pracy pojechać na 2-3 godziny i poczuć się jak na wakacjach.
W ostatni piątek zainaugurowaliśmy sezon 2014.
Było tak:
Uwierzycie, że to się dzieje 10 minut jazdy (rowerem) od Wawelu?
Wielkie dzięki wszystkim kajakowiczom! (mam nadzieję, że pozwalacie zamieścić tu ten film :)
I już zacieramy ręce na kolejne wyjścia!
Gdyby ktoś się skusił, to garść informacji praktycznych:
Kajaki bierzemy stąd: http://kajaki-krakow.pl
Koszt kajaka dwuosobowego: 20 zł za 3 godziny.
My lubimy pływać na jedynkach (bo się nie trzeba zgrywać i są szybsze :) 15 zł za 3 godziny.
Polecamy ruszyć w stronę Tyńca, czyli w górę rzeki. Wtedy powrót jest z prądem.
Kierunku miasto jeszcze nie próbowaliśmy, ale może w tym roku się skusimy.
Co zabrać: ciuchy, których nie szkoda trochę zmoczyć, wodę, coś do zakąszenia (jakoś zawsze głodniejemy...). Cenniejsze rzeczy można zostawić u bosmana w kanciapie.
Polecamy i zapraszamy, jakby ktoś chciał dołączyć następnym razem.
Aga
Oto jest pytanie. Zmagam się z nim głównie ja, bo Wojtek, wiadomo: krakus. (albo może lepiej napiszę Krakus).
Na szczęście jest kilka sposobów na to, jak sobie tu życie osłodzić. W zeszłym roku odkryliśmy kajaki na Wiśle. Można po pracy pojechać na 2-3 godziny i poczuć się jak na wakacjach.
W ostatni piątek zainaugurowaliśmy sezon 2014.
Było tak:
Uwierzycie, że to się dzieje 10 minut jazdy (rowerem) od Wawelu?
Wielkie dzięki wszystkim kajakowiczom! (mam nadzieję, że pozwalacie zamieścić tu ten film :)
I już zacieramy ręce na kolejne wyjścia!
Gdyby ktoś się skusił, to garść informacji praktycznych:
Kajaki bierzemy stąd: http://kajaki-krakow.pl
Koszt kajaka dwuosobowego: 20 zł za 3 godziny.
My lubimy pływać na jedynkach (bo się nie trzeba zgrywać i są szybsze :) 15 zł za 3 godziny.
Polecamy ruszyć w stronę Tyńca, czyli w górę rzeki. Wtedy powrót jest z prądem.
Kierunku miasto jeszcze nie próbowaliśmy, ale może w tym roku się skusimy.
Co zabrać: ciuchy, których nie szkoda trochę zmoczyć, wodę, coś do zakąszenia (jakoś zawsze głodniejemy...). Cenniejsze rzeczy można zostawić u bosmana w kanciapie.
Polecamy i zapraszamy, jakby ktoś chciał dołączyć następnym razem.
Aga
wtorek, 7 stycznia 2014
wtorek, 12 listopada 2013
środa, 6 listopada 2013
poniedziałek, 21 października 2013
sobota, 10 sierpnia 2013
Bałkany
Przed nami nowa, dłuższa przygoda. Tym razem nie opuścimy Starego Kontynentu, ale powłóczymy się po nieodległych krajach byłej Jugosławii. Na naszej trasie znajdzie się Bośnia i Hercegowina, następnie Czarnogóra, Serbia, Macedonia i ponownie Serbia. Trochę zwiedzania, trochę morskiej kąpieli, a może nawet odrobina chodzenia po górach. Zobaczymy, plan jest ogólny. Na miejscu okaże się co uda się zobaczyć a czego nie.
Przed nami zatem ponad 4000 kilometrów drogi po gościnnych Bałkanach. Ruszamy w czwartek (15 sierpnia) z zamiarem dotarcia w ciągu 1 dnia co najmniej do Banja Luki. Spróbujemy coś pisać w czasie wyjazdu, ale nie obiecujemy. Mimo to zapraszamy do zaglądania!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
