niedziela, 2 września 2012

Byliśmy w raju!

A dokładniej - w Słowackim Raju. Pogoda w Krakowie wczoraj rano była paskunda - wyjeżdżaliśmy w strugach deszczu. Ale za Nowym Targiem zrobiło się znośnie no i udało się - na Słowacji upalny weekend! Znowu namiot, kemping, dzicz (no prawie - na kempingu były ze trzy knajpy, sklep i dziadki w campervanach), góry i lasy - genialne!
Wczoraj - 1.09.2012 przeszliśmy szlakiem przez przełom Hornadu, a dziś dolinę Suchej Beli  - coś niesamowitego (jak już przelazłam przez te wszytskie drabinki z powyłamywanymi szczebelkami, wiszące nad przepaścią i na trzęsących nogach zjadłam w nagrodę resztkę czekolady, to byłam zachwycona - polecam!).
Takie tam, widoczki po drodze... (tuż za przełęczą Zdziarską)


Dzień 1 - przełom Hornadu



Stupaczki - czyli coś, o czym naiwnie myślałam, że jak przejdę, to najgorsze będzie za mną
\

Autokemping Podlesok - prawie dzicz

Dzień 2 - Sucha Bela



I na koniec - Kieżmark

A więcej jest tu: https://picasaweb.google.com/agakrupnik/2012090102SOwackiRaj?authuser=0&authkey=Gv1sRgCPjbxK-z2ZCSygE&feat=directlink

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz